Przepraszam, za własną niedojrzałość
Przepraszam, za niechęć
Przepraszam, za niedotrzymane
Przepraszam, za rozczarowania
Przepraszam, za łzy...
Wiem ze to prawie nic nie znaczy i nie koi tego bólu jaki sprawiam, ale teraz nawet nie mogę nic więcej niż zwykłe przepraszam :(
niedziela, 23 grudnia 2007
czwartek, 8 listopada 2007
...:::Nowy post:::...

Ostatnio zaczynam pobijać rekordy w niepisaniu na blogu :/ nie mam ostatnio ani weny ani zbytnio czasu na pisanie czego kolwiek, więc proszę o wyrozumiałość, że zaglądając tu nie znajdujecie niczego nowego. Są jednak dobre strony, obiecuję poprawę, że będę sie starał pisać więcej i częściej. Ten brak weny w twórczości jest zapewne spowodowany ostatnią stagnacją mojego życia, nie ukrywam i nie oszukuję że po zakończeniu wakacji zrobiło się zdecydowanie nudniej, i monotoniczniej, rano wstaję do szkoły po południu wracam do domu uczę się, czasem jadę do Karolinki i u niej też często się uczę... ehh żeby nie matura w tym roku i egzamin na technika to prawdopodobnie inaczej by to wszystko wyglądało. Matura jednak odciska piętno na mojej świadomości :/ boję się jej, tego na co sie zdecydowałem. matematyki, ale dla mnie ona jest "złem koniecznym" chyba że kończąc szkołę średnią zakończy się również i moją przygoda z edukacją, ale tego nie chcę, mam ochotę spróbować studenckiego życia, słyszałem dużo na jego temat, i chcę się teraz przekonać ze to co słyszałem jest prawdą :) ale primo także dalsza edukacja daje mi możliwość odroczenia obowiązkowej służby wojskowej, i tak myślę sobie ze prawdopodobnie w 2013 będzie już zawodowa armia, i nie będą mnie już ścigać bo do czego im będę potrzebny???
Teraz coś innego:
Magdalenko dziękuję za książkę, a w zasadzie książki :) do matematyki i ucałuj ode mnie Krzysia za to że je pożyczył :)
Karolinko :) masz swojego upragnionego nowego posta ;) Kocham Cię Janiołku :**:
Piotrek dziękuję za pomoc z matematyki, ze poświęcasz dla mnie tyle swojego wolnego czasu, naprawdę to doceniam i próbuję wykorzystać jak najbardziej w pełni :)
I finalnie pozdrawiam wszystkich odwiedzających, czytających i komentujących ;)
środa, 17 października 2007
Pracownie


Witam :) ale dawno nic nie pisałem, nawet nie wiem dlaczego! ale zdarza się, teraz sie poprawiam. Byłem dziś w szkole, jak zwykle był to bardzo męczący i przygnębiający okres czasu, dobrze że jeszcze kumple z klasy są bo to w sumie to oni człowieka trzymają przy życiu podczas dnia. Ale jeszcze nie o tym chciałem napisać :) zauważyłem że w tym roku mamy bardzo ciężkie pracownie w szkole :) od dwóch lat aż tak sie nie przemęczałem :) pracownie mam dwa razy w tygodniu (poniedziałki i środy) po cztery godziny za każdym razem, i normalnie te cztery godziny to jest coś :D jemy, śpimy, nic nie robienie to nasze główne zadanie :) i mam nadzieję ze to się nie zmieni :D we wtorek na pracowniach pojedliśmy i to w miarę dobrze chipsami z biedronki TOP Chips :D i zapiliśmy to wodą mineralną i tigerem, a dziś to surfowaliśmy po internecie przez blisko 4 godziny, i w sumie to głównie przebijaliśmy się przez dwa serwisy rotten ( ludzie o słabych nerwach i wrażliwi nie powinni tu zaglądać) i drugi serwis to Bajer.pl kumple to tam wymiatali na tym serwisie ale największym powodzeniem to cieszyły się komentarze do fotek :) z niektórych to naprawdę można było się pośmiać :) to ja już będę kończył i na koniec dodam jeszcze kilka fotek :)
piątek, 5 października 2007
Jakoś tak dziko


Buuuuuuuuuu pierwszy piątkowy wieczór który od bardzo dawna spędzam sam w domku :( nie podoba mi się to, ja chcę do Karolinki :( przytulić się, pocałować i poczuć jej ciepło, bicie jej serduszka :( a tu się nie da... a co gorsze na smski nie odpisuje nie wiem dlaczego :( tak bardzo dziko jest, poza tym sprzedałem gitarkę, chce kupić elektryczną ale znów jest problem koszty, kurde drogie to wszystko jest niemiłosiernie!!! Nie wie może ktoś coś o gitarze do sprzedania??
poniedziałek, 24 września 2007
Szalony weekend

Dobrzy wieczór, jak sam tytuł tego postu wskazuje, mam za sobą naprawdę udany weekend (poza jednym przypadkiem ale o nim później). Po pierwsze primo w piątek nareszcie przyjechał mój tato, którego nie widziałem już parę miesięcy :( przykro tak jest gdy on musi wyjeżdżać i długo nie wraca, niestety znów wyjedzie już jutro :( ale mam nadzieje że szybko wróci i tym razem na dłużej. W sobotę byłem na weselu kuzyna Mariusza :) impreza byłą niesamowita bawiłem sie jak nigdy aż do 4 rano :) była tam masa mojej rodzinki z która nie widziałem się parę ładnych lat :/ a szkoda bo prawdę mówiąc bardzo ich lubię :) bez żadnego wyjątku wszyscy są niesamowici!!! i dlatego jestem dumny z tego że należę do tej rodziny!!! Oczywiście nie może nigdy być idealnie... :/ trafiłem tam na naprawdę nie przyjemnego gościa z którym już raz wcześniej miałem tą nieprzyjemność sie spotkać :/ przy okazji stłuczki, której sprawcą był on! I oczywiście miał tam do mnie jakieś wonty ale szybko mu przeszło, niestety zepsuł mi trochę krwi ale no już tak chyba musiało być. Nigdy nie jest idealnie i zawsze się znajdzie ktoś kto potrafi trochę namieszać. W sobotę byłem śpiący :D ale to do pewnej chwili gdy znów spotkałem się z moim serduszkiem Karolinką :* (PS dziękuję Aniołku za super towarzystwo *: i mam nadzieję że bawiłaś się równie dobrze jak i ja... ) W niedzielę wieczorkiem byliśmy na turnieju rycerskim w Dębnie, było bardzo miło i zarazem z dreszczykiem i tajemniczością, a to za sprawą pewnego zdjęcia... dokładnie to chodzi o to że widać na nim coś(...) dokładnie coś, niby twarz ale, no nie wszyscy to widzą i są w stanie zauważyć. Fakt na monitorze komputera szczegół ten jest zdecydowanie gorzej widoczny niż na wyświetlaczu aparatu na którym został zauważony. Dla ciekawskich i dociekliwych zamieszczę to zdjęcie w tym poście, może akurat uda się i ktoś tez dojrzy w nim coś innego.... wrrrrr właśnie przeglądam inne zdjęcia u cuda tam widzę niestworzone, na jednej fotce w miejscu gdzie odbiło się światło od jakiegoś obiektu w powiększeniu widać tak jakby ludzką czaszkę.... no ja zaczynam się bać.
Tym czasem życzę wszystkim czytającym wszystkiego dobrego :* Pa do następnego postu
niedziela, 16 września 2007
Concert :)


Jeja jak dawno już tu nie pisałem, w sumie to nie wiem dlaczego, może złożyło się na to kilka czynników, brak czasu, brak chęci, brak pomysłu... no ale sie zmobilizowałem i piszę :) byłem wczoraj na zakończeniu lata w brzesku, była to impreza nie tylko rozrywkowa ale też miała szczytny cel, ponieważ zbierano podczas niej pieniądze dla rodziców brzeskich pięcioraczków... Gwiazdą tej imprezy byłą grupa myslovitz która zagrała przeszło godzinny koncert. Ogólnie wrażenia z zabawy są pozytywne, nawet bardzo a komentarze z którymi się spotkałem na temat tej imprezy też są zachwalające. Bawiłem się tam z Karolcią i jej kuzynką Magdaleną która jest żoną swego męża Krzysztofa :P po jej zachowaniu wnioskuję, że również prawdopodobnie bawiła się dobrze ale nie będę się za nią wypowiadał i poczekamy na jej komentarz do tej notki. Była z nami również Sabincia razem ze swoją siostrą :) oraz Irek ale jego to prawie nie było :P i może dobrze. Dzisiaj boli mnie gardło i ogólnie czuję się nie wyraźnie... przydało by mi się żeby mnie ktoś wygrzał ;)
piątek, 7 września 2007
Piątek wieczorem
Jestem u Karolci, ona smacznie śpi a ja siedzę i... w sumie to nie chce mi się spać, mam dylemat, co zdawać na maturze, jestem pewny co do polskiego angielskiego i geografii, wszystkie te przedmioty mam zamiar zdawać na poziomie podstawowym ale pasuje mi też wziąć coś pod kierunek studiów, wymagają ode mnie na te kierunki które mi się podobają matematyki fizyki lub chemii, i to najlepiej rozszerzonego obojętnie którego z tych przedmiotów. Zastanawia mnie matematyka ale boję się jej bardzo, mam zamiar wziąć ją jako dodatkowy przedmiot więc chcąc nie chcąc muszę ją zdać na poziomie rozszerzonym. Ale ja z matematyką jestem ostatnio bardzo na bakier, i to właśnie dlatego tak się jej boję. Znacie może dobrego korepetytora od matematyki?? tak żeby nauczył i wytłumaczył a nie tylko wziął pieniądze! :) Następną dobijająca informacją jest tego roczna zdawalność na tytuł technika. Ogólnie procent jest szokujący bo zdało około 25% ale to jest wstępne szacowanie i zawsze może się ono zmienić. A na moim dziale elektronice zdawalność była taka w klasie TMSC chyba 4 osoby na 29 ale tego pewny nie jestem i w klasie TSK 9 na 32, najlepszy numer wywinął mój kolega któremu pomyliły się dni egzaminu i zamiast we wtorek przyjechał w środę, no ale cóż tak też można .... :) mam nadzieję jednak że mi się to nie przydaży i będzie mi dane przystąpić do tego egzaminu który w przyszłym roku i tak jeszcze będzie miał inną formę niż w tym i ma być ponoć jeszcze trudniejszy.... :(
poniedziałek, 3 września 2007
niedziela, 2 września 2007
To już jest koniec...
I nie ma już wakacji :( smutno jak sobie pomyślę jakie za tym idą konsekwencje i nowe obowiązki. Matura egzamin na technika, rozłąka z Karolinką :( to ostatnie najbardziej boli, już boli, tak bardzo.... Tęsknię i Kocham :**:
piątek, 31 sierpnia 2007
zmagania z suszą
Więc tak, długotrwały brak opadów atmosferycznych pod postacią deszczu stopniowo zaczął powodować zmniejszanie się poziomu wody w obu moich studniach co z czasem doprowadziło do...
Uwaga!
Braku wody w pierwszej studni i...
Uwaga!
OooO dziwo braku wody również w drugiej studni.
Konsekwencją czego jest ogólny brak wody w domowej instalacji hydraulicznej. Ten stan rzeczy mnie zasmuca i przytłacza gdyż nawet nie mogę sobie du*** tych no czterech liter umyć nie wspominając już o tym że ja nałogowo piję herbatę i teraz nałogowo odczuwam duży niedosyt herbaty w moim organiźmie.
Uwaga!
Braku wody w pierwszej studni i...
Uwaga!
OooO dziwo braku wody również w drugiej studni.
Konsekwencją czego jest ogólny brak wody w domowej instalacji hydraulicznej. Ten stan rzeczy mnie zasmuca i przytłacza gdyż nawet nie mogę sobie du*** tych no czterech liter umyć nie wspominając już o tym że ja nałogowo piję herbatę i teraz nałogowo odczuwam duży niedosyt herbaty w moim organiźmie.
poniedziałek, 27 sierpnia 2007
Grrrrrr....
I znów pożarłem się z mamą.... Nie rozumie jej wogóle pod żadnym względem. Twierdzi że mówiła mi o czymś o czym wogóle sie nie odezwała, całkowicie zmienia plany i drze sie o to bez sensu i powodu!!!! Już wiem po kim mój brat ma taki chory i całkowicie przykry charakter !!!
czwartek, 23 sierpnia 2007
Miluchno
Właśnie wróciłem do domu ze spotkania z Przyjaciółką ze starej klasy. Wróciłem razem z moim słoneczkiem Karolinką, właśnie przed chwilką zasnęła... więc cichutko proszę się zachowywać żeby jej nie obudzić :) tak słodko śpi.... Kocham Ją :**:
wtorek, 21 sierpnia 2007
Chwila czasu...
Wreszcie mam chwilę spokoju, a co z tym się wiąże to ze ta notka będzie dosyć długa i obszerna :) nie wiem czy to was akurat cieszy czy smuci ale i tak sie rozpiszę o ostatnich dniach dosyć szczegółowo... w piątek kończyliśmy przygotowanie remizy na festyn i 10lecie zespołu, była masa roboty i jak w sumie pojawiłem się tam około 14:00 to do domu wróciłem, no właśnie nawet nie do domu tylko do mojego serduszka pojechałem po godzinie chyba 22:00, pewnie myślicie teraz co ja tam tyle robiłem?? hmm, ogólnie pomagałem, najpierw przywoziliśmy z harcówki w Piasków drurzków czy jakoś tak łóżka dla węgrów, było to tylko 60 łóżek więc co to takiego jest :P do nich były dołączone materace więc było tego sporo w sumie to dwa duże samochody dostawcze, dowieźliśmy łóżka na miejsce i po drodze jeszcze zabraliśmy 15 ławek do siedzenia które poszły na trybunę przed sceną akurat na tych ławkach posiadali VIP-y (V-very I-impotent P-person ) to taki śmieszny skrót :P i zarazem żart. Gdy załatwiliśmy tą sprawę to zacząłem kosić trawę koło remizy, masakra ze 2 godziny koszenia we dwie osoby i żeby było miło końcówka koszenia była w mocnym deszczu :( ale gdy skończyłem było około godz 20:00 więc szybko do domciu wykąpać się i na próbę znów do remizy, tam przetańczyliśmy wszystkie przygotowane na niedzielną imprezę układy, zeszło nam przy tym gdzieś do godziny 22:00 a potem to tylko odwiozłem znajomych do knajpki i pojechałęm do mojej Ukochanej :**: Sobota była dla mnie dniem spokojnym, spędziłem ją prawie całą w pracy. Niedziela i tu juz było trochę atrakcji :D w remizie pokazałem się o 14:30 i już było śmiesznie... bo struj w którym miałem tańczyć poloneza na rozpoczęcie imprezy był na mnie zdecydowanie dużo za mały... sobie myślę coś się zrobi i zatańczę w innym stroju ale choreograf nie wyraził na to zgody i tańczyć musiałem w takim małym ubranku ;) już przy samym zakładaniu spodni pękły mi one w dwóch miejscach... :/ a żeby gorzej nie było to je pospinałem agrafkami :D hehe nie ma to jak błyskotliwy umysł :)i teraz jazda, kaftan dużo o dużo za mały.... o zapięciu się w jakikolwiek konwencjonalny sposób na guziki i inne tam gotowe haczyki było z góry niemożliwym do zrealizowania!!! w końcu koleżanki z zespołu pospinały mnie agrafkami i prze śmiesznie wyglądałem i prawie wogóle się ruszać nie mogłem ale jakoś się udało wystąpić. Całą imprezę prowadził Pan Dudzik, no on to ma gadane:D potrafił zająć widownie no i dobrze ją rozbawić :D występowałem w tym dniu na scenie w 4 układach tanecznych 1Polonez 2wyskubek 3rzeszów 4pogórze po już 3 układzie miałem serdecznie dość!!! na scenie w tym dniu występowali także: grupa śpiewacza z Gwoździca, dwukrotnie średnia grupa naszego zespołu pieśni i tańca oraz nasi goście z węgier, wystąpili oni chyba w 4 układach ale pewien nie jestem tego :) potem jeszcze publiczność zabawiała grupa muzyczna z okolic babiej góry, jak się nie trudno domyślić to grali fajnie po góralsku :) potem to jeszcze tylko pokaz tańca z ogniem :D i zabawa :) do której przygrywała kapela Albatrosy. Ja z imprezy zwiałem dosyć szybko było gdzieś po 23:00 a to dlatego że w poniedziałek jechałem do krakowa i pasowało się wyspać. W poniedziałek spędziłem wspaniały dzień :**: za który odrazu pragnę podziękować Karolince :) Dziękuję, kocham Cię :**: w sumie planowaliśmy więcej atrakcji niż nam się udało zaliczyć a wszystko z powodów od nas niestety niezależnych ale tak to już niestety bywa :( ogólnie to pogoda dopisała, humor dopisał, piwo dopomogło więc było rewelacyjnie "i po3 to uwaga szał umiem jeździć bez trzymania kierownicy"
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Się dzieje
Się dzieje, i to dosłownie :) w sobotę przyjechali węgrzy, masakra 60 osób z samego zespołu!!! Przyjechali na 10lecie naszego zespołu. Wczoraj był też festyn, ile ludzi na nim było, chyba największa impreza w okolicy w tym roku A.D. 2007 :D Jak tylko będzie mi dane dorwać fotecki z tej imprezy to oczywiście jakieś wystawię na blogu do obejrzenia :D wtedy zobaczycie jak się bawi Gwoździec ;)
sobota, 18 sierpnia 2007
czwartek, 16 sierpnia 2007
Smutno
Wczoraj byłem na odpuście w sąsiedniej miejscowości... A dziś, siedzę w domu i wykonuję polecenia mamy i dziadka. Dlaczego święta muszą tak krótko trwać? Czy nie może tak być że czas wolny z czasem pracy pozamieniają się miejscami? i wtedy będziemy mało pracować a dużo świętować, odpoczywać i przebywać ze sobą. Najgorsze w tym wszystkim jest to nagłe przestawienie się z czasu odpoczynku na czas pracy, jest miło spokojnie spędzamy czas z ukochaną osobą lub osobami a dzień później, po krótkim śnie wszyscy są gdzieś daleko i mają bardzo mało czasu dla siebie nawzajem, smutne ale prawdziwe...
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
Zmiany
Nadszedł czas na zmianę!!! przynajmniej próbę zmiany jednej z moich durnych cech charakteru przez którą stale nie mam nic tylko wewnętrzne problemy!!!
sobota, 11 sierpnia 2007
Zamieszanie
I znów mi się wszystko pomieszało, planowałem co innego ale jednak wyszło coś innego!! Występ znów występ, a miały być dwa tygodnie wolnego, to nie tylko występ i to jeszcze w sobotę!! gorzej trafić nie mogli! Ehh jedziemy do Starego Sącza, i mało tego nie mam z kim tańczyć moja stałą partnerka jest w pracy (bo to dziś jest sobota) a zastępcza jest chora ale jednak jechać muszę!! a ja pytam tylko po co?? skoro i tak prawdopodobnie tańczył nie będę :/ ehhh potrafią człowiekowi zepsuć dzień!!! nic, kończę i uciekam....
wtorek, 7 sierpnia 2007
Wakacyjny wyjazd
Sobota upłynęła pod znakiem samego miasta bo w sumie zwiedziliśmy skocznie i zjeździliśmy tez przy okazji kawałek miasta. Tak upłynęła nam sobota do południa, potem szybki obiadek i wyjście na Góbałówkę a potem szczytem na Butorowy wierch i zjazd kolejką linowo-krzesełkową. Było by bardzo miło ale nie dopisała do końca pogoda zamiast widoku na panoramę tatr widzieliśmy chmury a na nas padał momentami dosyć mocno deszcz. Do domku dotarliśmy po godzinie 18... potem to już tylko kolacja i sen :) Niedziela, ostatni dzień :( byliśmy w kościółku po powrocie śniadanie i pakowanie, o godzinie 12 pokój już był pusty i wysprzątany a my pożegnaliśmy się z Panią u której gościliśmy. Wyjechaliśmy około godziny 13 byliśmy już pieszo w drodze do morskiego oka... bite 2 godziny spaceru w jedną stronę! po zjaściu na miejsce i chwili odpoczynku połaczonego z posiłkiem wyruszyliśmy nad czarny staw, około godziny spaceru w jedną stronę najpierw brzegiem morskiego oka a potem stromą ścieżką pod górkę. Na miejscu tak jakby specjalnie dla nas na dosłownie 2 minutki spośród chmur wyłoniły się szczyty i zaświeciło słońce, ten ogrom tego wszystkiego do okoła był niesamowity! Jeszcze parę zdjęć i wracamy. Zejście tym stromym zboczem budziło w nas więcej obaw niż to wartało, wydawało się ciężko i strasznie w żeczywistości tak nie było :) na szczęście. Potem powrót pod schronisko i zejście na parking gdzie stał samochód. Matko jak tam było drogo! za 7 godzin parkowania zapłaciłem 21 zł normalnie rozbój w biały dzień!!! No cóż ale zapłaciłem i w końcu powrót do domu... spokojny, kulturalny, aż można powiedzieć że czułem że nie jeżdżę po Polsce, taka kultura na drodze jak nigdy!!! w parę samochodów jechaliśmy stale jednakowo, nikt nikogo nie wyprzedzał, nie podjeżdżał no normalnie idealnie! w domu byłem coś po 23 z samochodu zabrałem torby zaniosłem do pokoju, wypiłem upragnione piwko i poszedłem spać :) w poniedziałek rano obudziła mnie mama, i jak by nigdy nic wymieniła mi listę zajęć na cały dzień :/ wtedy poczułem się fatalnie ale co zrobić!!! takie jest życie.
Pozdrawiam :**:
piątek, 3 sierpnia 2007
Oczekiwanie

czekam... teraz już tylko czekam. Już za godzinę wyjeżdżam na upragnione wakacje z moim prywatnym Janiołkiem. Od samego rana miałem pełno zajęć. Rano kończyłem pracę ze wczoraj, potem przyjechałem do domu i tu odrazu wziąłem się za robotę i wyczyściłem dwa autka potem się spakowałem i przygotowałem mamie żeby podczas mojej nieobecności nie zabrakło jej jedzenia dla kur kaczek i indyków to naśrutowałęm jęczmienia, owsa i pszenicy i przyniosłem lucerny którą też potem zszatkowałem... teraz siedzę i czekam :( czekam i czekam... zaczyna mnie to dobijąć, jeśli jest brak zajęć to czas tak wolno płynie... a gdy jest wesoło to umyka momentalnie i nie ma po nim nawet śladu. Nie mogę się doczekać, już dzis wieczorem będę w całkiem innym miejscu i innymi ludźmi... Hura mam zajęcie :) dziadek mi coś wymyślił i czas juz szybciej zaczyna biec :) Pozdrawiam :**:
czwartek, 2 sierpnia 2007
I po żniwach
właśnie wpadłem do domu, ostatnie snopki zostały zwiezione z pola, teraz oczekiwanie na dożynki które w sumie ostatecznie się nie odbędą :( szkoda... ale w sumie ludzka zawiść i zazdrość nie zna granic. Cała sprawa wygląda tak...
W miesiącu sierpniu miała być u mnie w wiosce masa imprez, 10lecie zespołu folklorystycznego do którego należę i w którym mam czynny udział, zawody strażackie, dożynki Co do tych ostatnich to ostatnio słyszało się głosy ze dożynki nie dojdą do skutku ponieważ sołectwa nie zgłaszały chęci przyjazdu z wieńcami do nas, dziś się dowiedziałem, że faktycznie dożynek nie będzie :( a wszystko przez gminę podobno to właśnie oni nakłonili i buntowali przeciwko nam sąsiednie miejscowości, moim zdaniem to wina zakliczyna bo oni zazdroszczą nam że organizacja tylu imprez należy do Gwoździca przynajmniej tak słyszałem ze były głosy.... bo Gwoździec ma zespół, klub sportowy, najlepszą OSP, oni organizują zawody strażackie to u nich będzie 10lecie zespołu, u nich będą mieszkać węgrzy którzy przyjadą do naszego zespołu u nich mają być pierwsze dożynki w gminie zakliczyn.... i całą masa takich pretensji.... ale co im do tego że my chcemy organizować i udzielać się a oni nie??? i przez to mają psuć nam imprezy??? Nie rozumiem takiego postępowania!!!
środa, 1 sierpnia 2007
Lekki start

Półmetek wakacji, niestety. Oczekuje na weekend zapowiada sie cudownie jaki będzie i jak sie skończy tego nie wiem ale sie dowiem, potem może napisze co nieco jaki był, co robiłem i gdzie byłem. A teraz?? żyję, dla siebie, rodziny, dziewczyny, w sumie to głównie dla Niej!! Właśnie znów rozwalił mnie mój brat, teoretycznie brat, praktycznie to go w szpitalu chyba podmienili, całkowita pomyłka losu, o zupełnie innym charakterze niż mój! Ja siedzę sobie teraz spokojnie przy komputerze on wchodzi do mnie i bez powodu zaczyna krzyczeć i prowokować mnie wstaje zaczynam go gonić, łapię tłukę a on sie cieszy!! chore!!!!! to wszystko jest chore!!! a najgorsze jest to ze niektórzy to akceptują!!!( mama ona wierzy mu w każde słowo, tata już sie przekonał jaki on jest i też tak jak i ja mu nie wierzy) Kończę na teraz pozdrawiam wszystkich odwiedzających i komentujących.
Dobranoc :**:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

