Wreszcie mam chwilę spokoju, a co z tym się wiąże to ze ta notka będzie dosyć długa i obszerna :) nie wiem czy to was akurat cieszy czy smuci ale i tak sie rozpiszę o ostatnich dniach dosyć szczegółowo... w piątek kończyliśmy przygotowanie remizy na festyn i 10lecie zespołu, była masa roboty i jak w sumie pojawiłem się tam około 14:00 to do domu wróciłem, no właśnie nawet nie do domu tylko do mojego serduszka pojechałem po godzinie chyba 22:00, pewnie myślicie teraz co ja tam tyle robiłem?? hmm, ogólnie pomagałem, najpierw przywoziliśmy z harcówki w Piasków drurzków czy jakoś tak łóżka dla węgrów, było to tylko 60 łóżek więc co to takiego jest :P do nich były dołączone materace więc było tego sporo w sumie to dwa duże samochody dostawcze, dowieźliśmy łóżka na miejsce i po drodze jeszcze zabraliśmy 15 ławek do siedzenia które poszły na trybunę przed sceną akurat na tych ławkach posiadali VIP-y (V-very I-impotent P-person ) to taki śmieszny skrót :P i zarazem żart. Gdy załatwiliśmy tą sprawę to zacząłem kosić trawę koło remizy, masakra ze 2 godziny koszenia we dwie osoby i żeby było miło końcówka koszenia była w mocnym deszczu :( ale gdy skończyłem było około godz 20:00 więc szybko do domciu wykąpać się i na próbę znów do remizy, tam przetańczyliśmy wszystkie przygotowane na niedzielną imprezę układy, zeszło nam przy tym gdzieś do godziny 22:00 a potem to tylko odwiozłem znajomych do knajpki i pojechałęm do mojej Ukochanej :**: Sobota była dla mnie dniem spokojnym, spędziłem ją prawie całą w pracy. Niedziela i tu juz było trochę atrakcji :D w remizie pokazałem się o 14:30 i już było śmiesznie... bo struj w którym miałem tańczyć poloneza na rozpoczęcie imprezy był na mnie zdecydowanie dużo za mały... sobie myślę coś się zrobi i zatańczę w innym stroju ale choreograf nie wyraził na to zgody i tańczyć musiałem w takim małym ubranku ;) już przy samym zakładaniu spodni pękły mi one w dwóch miejscach... :/ a żeby gorzej nie było to je pospinałem agrafkami :D hehe nie ma to jak błyskotliwy umysł :)i teraz jazda, kaftan dużo o dużo za mały.... o zapięciu się w jakikolwiek konwencjonalny sposób na guziki i inne tam gotowe haczyki było z góry niemożliwym do zrealizowania!!! w końcu koleżanki z zespołu pospinały mnie agrafkami i prze śmiesznie wyglądałem i prawie wogóle się ruszać nie mogłem ale jakoś się udało wystąpić. Całą imprezę prowadził Pan Dudzik, no on to ma gadane:D potrafił zająć widownie no i dobrze ją rozbawić :D występowałem w tym dniu na scenie w 4 układach tanecznych 1Polonez 2wyskubek 3rzeszów 4pogórze po już 3 układzie miałem serdecznie dość!!! na scenie w tym dniu występowali także: grupa śpiewacza z Gwoździca, dwukrotnie średnia grupa naszego zespołu pieśni i tańca oraz nasi goście z węgier, wystąpili oni chyba w 4 układach ale pewien nie jestem tego :) potem jeszcze publiczność zabawiała grupa muzyczna z okolic babiej góry, jak się nie trudno domyślić to grali fajnie po góralsku :) potem to jeszcze tylko pokaz tańca z ogniem :D i zabawa :) do której przygrywała kapela Albatrosy. Ja z imprezy zwiałem dosyć szybko było gdzieś po 23:00 a to dlatego że w poniedziałek jechałem do krakowa i pasowało się wyspać. W poniedziałek spędziłem wspaniały dzień :**: za który odrazu pragnę podziękować Karolince :) Dziękuję, kocham Cię :**: w sumie planowaliśmy więcej atrakcji niż nam się udało zaliczyć a wszystko z powodów od nas niestety niezależnych ale tak to już niestety bywa :( ogólnie to pogoda dopisała, humor dopisał, piwo dopomogło więc było rewelacyjnie "i po3 to uwaga szał umiem jeździć bez trzymania kierownicy"
wtorek, 21 sierpnia 2007
Chwila czasu...
Wreszcie mam chwilę spokoju, a co z tym się wiąże to ze ta notka będzie dosyć długa i obszerna :) nie wiem czy to was akurat cieszy czy smuci ale i tak sie rozpiszę o ostatnich dniach dosyć szczegółowo... w piątek kończyliśmy przygotowanie remizy na festyn i 10lecie zespołu, była masa roboty i jak w sumie pojawiłem się tam około 14:00 to do domu wróciłem, no właśnie nawet nie do domu tylko do mojego serduszka pojechałem po godzinie chyba 22:00, pewnie myślicie teraz co ja tam tyle robiłem?? hmm, ogólnie pomagałem, najpierw przywoziliśmy z harcówki w Piasków drurzków czy jakoś tak łóżka dla węgrów, było to tylko 60 łóżek więc co to takiego jest :P do nich były dołączone materace więc było tego sporo w sumie to dwa duże samochody dostawcze, dowieźliśmy łóżka na miejsce i po drodze jeszcze zabraliśmy 15 ławek do siedzenia które poszły na trybunę przed sceną akurat na tych ławkach posiadali VIP-y (V-very I-impotent P-person ) to taki śmieszny skrót :P i zarazem żart. Gdy załatwiliśmy tą sprawę to zacząłem kosić trawę koło remizy, masakra ze 2 godziny koszenia we dwie osoby i żeby było miło końcówka koszenia była w mocnym deszczu :( ale gdy skończyłem było około godz 20:00 więc szybko do domciu wykąpać się i na próbę znów do remizy, tam przetańczyliśmy wszystkie przygotowane na niedzielną imprezę układy, zeszło nam przy tym gdzieś do godziny 22:00 a potem to tylko odwiozłem znajomych do knajpki i pojechałęm do mojej Ukochanej :**: Sobota była dla mnie dniem spokojnym, spędziłem ją prawie całą w pracy. Niedziela i tu juz było trochę atrakcji :D w remizie pokazałem się o 14:30 i już było śmiesznie... bo struj w którym miałem tańczyć poloneza na rozpoczęcie imprezy był na mnie zdecydowanie dużo za mały... sobie myślę coś się zrobi i zatańczę w innym stroju ale choreograf nie wyraził na to zgody i tańczyć musiałem w takim małym ubranku ;) już przy samym zakładaniu spodni pękły mi one w dwóch miejscach... :/ a żeby gorzej nie było to je pospinałem agrafkami :D hehe nie ma to jak błyskotliwy umysł :)i teraz jazda, kaftan dużo o dużo za mały.... o zapięciu się w jakikolwiek konwencjonalny sposób na guziki i inne tam gotowe haczyki było z góry niemożliwym do zrealizowania!!! w końcu koleżanki z zespołu pospinały mnie agrafkami i prze śmiesznie wyglądałem i prawie wogóle się ruszać nie mogłem ale jakoś się udało wystąpić. Całą imprezę prowadził Pan Dudzik, no on to ma gadane:D potrafił zająć widownie no i dobrze ją rozbawić :D występowałem w tym dniu na scenie w 4 układach tanecznych 1Polonez 2wyskubek 3rzeszów 4pogórze po już 3 układzie miałem serdecznie dość!!! na scenie w tym dniu występowali także: grupa śpiewacza z Gwoździca, dwukrotnie średnia grupa naszego zespołu pieśni i tańca oraz nasi goście z węgier, wystąpili oni chyba w 4 układach ale pewien nie jestem tego :) potem jeszcze publiczność zabawiała grupa muzyczna z okolic babiej góry, jak się nie trudno domyślić to grali fajnie po góralsku :) potem to jeszcze tylko pokaz tańca z ogniem :D i zabawa :) do której przygrywała kapela Albatrosy. Ja z imprezy zwiałem dosyć szybko było gdzieś po 23:00 a to dlatego że w poniedziałek jechałem do krakowa i pasowało się wyspać. W poniedziałek spędziłem wspaniały dzień :**: za który odrazu pragnę podziękować Karolince :) Dziękuję, kocham Cię :**: w sumie planowaliśmy więcej atrakcji niż nam się udało zaliczyć a wszystko z powodów od nas niestety niezależnych ale tak to już niestety bywa :( ogólnie to pogoda dopisała, humor dopisał, piwo dopomogło więc było rewelacyjnie "i po3 to uwaga szał umiem jeździć bez trzymania kierownicy"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
6 komentarzy:
Nooo...
Prawie nic nie zrozumiałam. ;))
Napisz co zrozumiałaś, a resztę postaram się wytłumaczyć :)
o jej, spinac agrafkami ubranie bo za małe? Jeszcze tak nie robiłam.., zazwyczaj spinałam za duze xD. Ale jak się jest w trudnej sytuacji trzeba kąbinowac.
Ogólnie dużo pracy miałeś. Co chwila coś. Ja bym nie wyrobiła.
Ale prezy tym i miałeś przyjemności.
xD
i gratisowe piwko :P.
Pozdrawiam ;*
Olka.
(ta wiesz z fotka.pl i gadu :P).
Troche inaczej się tu komentuje, ale poradziłam sobie :P.
Wiem która Olka :) skojarzyłem bez problemu :) no widzisz to używamy agrafek do różnych celów ;) ja się dopinam tylko po to żeby się jakoś zapiąć, a no i spodnie spiąłem bo jak je zakładałem to pękły w 2 miejscach ;)
Hi mesothelioma information oryginalny nick posiadasz :)
review buy tramadol online with mastercard - can you buy ultram over the counter
Prześlij komentarz