Google

wtorek, 7 sierpnia 2007

Wakacyjny wyjazd











No to wróciłem... w sumie wniedziele w nocy ale dziś dopiero zebrałem się do pisania. Więc tak, byłem na wakacjach w zakopanym. Pierwszego dnia tzn w piątek jak zajechaliśmy na miejsce padał okropny deszcz, nie było nic widać, nie znaliśmy miasta i się zgubiliśmy :( Już na miejscu przywitała nas bardzo miła Pani :) aż przyjemnie spotykać takich ludzi :) rozpakowaliśmy sie i... no właśnie i poszliśmy spać. W sobotę obudziliśmy się wcześnie rano bo coś koło godziny 5, i potem nie zasneliśmy już do wieczora.

Sobota upłynęła pod znakiem samego miasta bo w sumie zwiedziliśmy skocznie i zjeździliśmy tez przy okazji kawałek miasta. Tak upłynęła nam sobota do południa, potem szybki obiadek i wyjście na Góbałówkę a potem szczytem na Butorowy wierch i zjazd kolejką linowo-krzesełkową. Było by bardzo miło ale nie dopisała do końca pogoda zamiast widoku na panoramę tatr widzieliśmy chmury a na nas padał momentami dosyć mocno deszcz. Do domku dotarliśmy po godzinie 18... potem to już tylko kolacja i sen :) Niedziela, ostatni dzień :( byliśmy w kościółku po powrocie śniadanie i pakowanie, o godzinie 12 pokój już był pusty i wysprzątany a my pożegnaliśmy się z Panią u której gościliśmy. Wyjechaliśmy około godziny 13 byliśmy już pieszo w drodze do morskiego oka... bite 2 godziny spaceru w jedną stronę! po zjaściu na miejsce i chwili odpoczynku połaczonego z posiłkiem wyruszyliśmy nad czarny staw, około godziny spaceru w jedną stronę najpierw brzegiem morskiego oka a potem stromą ścieżką pod górkę. Na miejscu tak jakby specjalnie dla nas na dosłownie 2 minutki spośród chmur wyłoniły się szczyty i zaświeciło słońce, ten ogrom tego wszystkiego do okoła był niesamowity! Jeszcze parę zdjęć i wracamy. Zejście tym stromym zboczem budziło w nas więcej obaw niż to wartało, wydawało się ciężko i strasznie w żeczywistości tak nie było :) na szczęście. Potem powrót pod schronisko i zejście na parking gdzie stał samochód. Matko jak tam było drogo! za 7 godzin parkowania zapłaciłem 21 zł normalnie rozbój w biały dzień!!! No cóż ale zapłaciłem i w końcu powrót do domu... spokojny, kulturalny, aż można powiedzieć że czułem że nie jeżdżę po Polsce, taka kultura na drodze jak nigdy!!! w parę samochodów jechaliśmy stale jednakowo, nikt nikogo nie wyprzedzał, nie podjeżdżał no normalnie idealnie! w domu byłem coś po 23 z samochodu zabrałem torby zaniosłem do pokoju, wypiłem upragnione piwko i poszedłem spać :) w poniedziałek rano obudziła mnie mama, i jak by nigdy nic wymieniła mi listę zajęć na cały dzień :/ wtedy poczułem się fatalnie ale co zrobić!!! takie jest życie.

Pozdrawiam :**:

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

komentarze jutro... bo chcący cos długiego napisać trzeba myśleć:) KC :**:

Damien pisze...

Po co długiego? może być krótko a treściwie i z sensem :) :**: KC

Anonimowy pisze...

Dobra... jest chwilka czasu... akurat ie nie ma koło mnie! Robisz herbatkę chyba... Wakacyjny wyjazd był faktycznie nieziemski (tak, tak... idź się myć...), no więc... ja już nie mam słów do tego co było... tak samo szczęśliwa jak i zmęczona po tym wyjeździe jestem! Góry dały w mięśnie... A Ty dałeś w serduszko... A tak poza tym co widziałeś to...? Twoje uczucie w żaden sposób się nie zmieniło?

Damien pisze...

No to dobra teraz Ty się poszłaś plumkać to ja korzystam z chwili ;) więc jeśli pytasz o kwestie uczuć to u mnie i tak zmienia się to w miarę regularnie :) przecież wiesz. Ale fakt co do tego wyjazdu to jestem jednego jeszcze bardziej pewien, że chce być razem z TOBĄ, KOCHAM CIĘ :**:

Anonimowy pisze...

Kochasz?

Damien pisze...

Kocham!!! :**:

Anonimowy pisze...

P-O-W-A-R-I-O-W-A-L-I

Więc nad ten Czarny Staw to się nie wybrałam, ale Krzyś był i stwierdził, że jestem taki narzekacz, że dobrze, że nie poszłam, bo było pionowo. Ale Krzyś obrócił w godzinę tam i z powrotem.
Droga nad Morskie Oko jest dosyć ciekawa gdyż... Te kamienie, co to się po nich wychodzi są jedną wielką mordęgą.

Poza tym... myśmy byli też na Gubałówce kolejką (Czyt: jesteśmy staruszeczki)
I byliśmy pod Skocznią jedną i drugą... Ale nie wyczłapaliśmy na górę.
Za parking płaciliśmy 20 zł (Ale było tak dużo ludzi, że parkowaliśmy jakiś kilometr przed wejściem w ogóle to TPN).
Spaliśmy w Poroninie - nie w Zakopanym.
Nie zobaczyliśmy AŻ tak dużo... bo to była w końcu podróż poślubna, więc nie nastawialiśmy się na zwiedzanie. :))

A poza tym to:
1. Chciałam zapytać czy Inka nie jest w ciąży.
2. Ja nie jestem.
3. Kocham Was.

Damien pisze...

1. Inka prawdopodobnie nie jest w ciąży.
2. Dlaczego Ty jeszcze nie jesteś w ciąży?
3. I my również kochamy Ciebie :*
4. A na co się nastawiliście jak nie na zwiedzanie???? sasasasasasasasa.... :)

 
Google